Kasia: …wcześniej mówiłeś, że to jest czasami okej, jeżeli nam odpowiada ta
rola.
Andrzej: Ja mówię o pewnym determinizmie. Tutaj działa determinizm. Tylko to
mamy do dyspozycji. Do dyspozycji mamy w naszym życiu w kontakcie z partnerem
tylko jeden wzorzec -poświęcenia się, opiekowania się.
Proces separacji od matki nie został dokończony, rozumiesz? Gdyby ta dziewczyna
ów proces zakończyła i powiedziała swojej mamie: Mamo, to jest moje życie, czyli
przestała się nią opiekować i zajmować…
Kasia: Ale nie można się przestać opiekować tym, kto tego wymaga.
Andrzej: Można, można. Rozwiedziona mama nie musi się stać naszym małym
dzieckiem.
Kasia: No nie, nie musi, a jednak rozwiedziona chora mama…
Andrzej: Jak dodasz „chora”, to zgoda. Natomiast rozwiedziona nie musi się stać
naszym dzieckiem… Jeśli mamy do dyspozycji tylko jeden mechanizm – troszczyć
się i opiekować – to uruchomimy go w naszym związku. Jeżeli nasz partner nie
będzie tego za bardzo potrzebował, to tak zrobimy, że będzie potrzebował.
Kasia: Tak zrobimy, że będzie potrzebował? W jaki sposób?
Andrzej: Oczywiście. Na przykład zaproponujesz mu: Zrobić ci herbatę? On odpowie,
że nie, a ty powiesz: No, ale zrobię ci tej herbaty. I powoli, powoli facet
przestanie sobie robić herbatę.
Kasia: Czyli odzwyczaimy go od pewnych rzeczy, a jednocześnie nie poprosimy,
żeby nam zrobił herbaty.
Andrzej: Tak. Staniemy się jakby niezastąpie-ni. Powoli, powoli do tego
dojdziemy.
Kasia: Właśnie. Dlaczego się to do jednego sprowadza? Ja cię tu celowo pytam, bo
wiem, że osoby mające ojca alkoholika bardzo często żenią się z alkoholikiem,
chociaż wiedzą od początku, że nie chcą mężczyzny pijącego. Prawda? Jest taka
jakaś w przyrodzie ciągłość z niewiadomych powodów. A jeśli nie będzie pił, to
będzie człowiekiem niedostępnym emocjonalnie z innych powodów.
Andrzej: Zgoda. Ale chodziłoby mi o coś, o czym już trochę powiedzieliśmy
wcześniej, jak mówiliśmy, że ma być inaczej, a jest jak zawsze. Z tym
mechanizmem mamy tutaj do czynienia: kiedy są w nas dziecięce potrzeby, które
nie zostały zaspokojone w kontakcie z rodzicami i ciągle jeszcze czekamy, że
rodzice kiedyś odpowiedzą na nie (czyli nie jesteśmy od nich odseparowani),
znajdujemy sobie partnera, który jest jakby zastępczym rodzicem i który ma
odpowiadać na nasze potrzeby. Ten partner jest trochę podobny do naszych
rodziców, ale my też go modelujemy tak, żeby był do
nich podobny. Kiedy na przykład dziewczyna po rozwodzie swoich rodziców zaczyna
się zajmować matką – tak naprawdę się nią opiekować – i.nigdy nie stara się być
osobno, nigdy nie odseparowała się od matki, to prawie na pewno znajdzie sobie
mężczyznę, który na początku sprawia wrażenie niezależnego, bardzo samodzielnego
światowca. Ale jak wyjdzie za niego za mąż, to okazuje się, że chłop jest
powojem, małym chłopcem, który ma w sobie dużo lęku, jest bardzo na sobie
skoncentrowany. No i uruchamia się mechanizm, który dziewczyna wyniosła z
własnego domu: zaczyna się spokojnie zajmować tym facetem.
Często pacyfikują je, nazywając złość
niegrzecznością. A dzieci w odwecie nie robią tego, na czym rodzicom bardzo
zależy. Czyli zachowują się biernoagresywnie.
Kasia: Czy cię dobrze rozumiem? Jestem zła na swoją matkę, która mi nie
pozwalała na ekspresję złości, więc teraz pokażę złość mojemu partnerowi?
Andrzej: To częste zjawisko, ale mało kto wie, że ma początek w zablokowaniu
wyrażania złości w dzieciństwie.
Kasia: No, tak normalnie w życiu tak mamy, że przenosimy różne rzeczy na osobę
bardziej bezpieczną, wobec której łatwiej być złym. A skoro jesteśmy przy
rodzicach, czyli przy osobach trzecich, to oni zajmują również jakąś bardzo
ważną strategiczną pozycję w naszych związkach. Może byśmy o tym pogadali trochę?
Andrzej: Myślę, że to jest niezwykle istotne z dwóch ważnych powodów: po
pierwsze, z naszej relacji z rodzicami powstają, że tak powiem, zręby naszej osobowości i
sposobów reagowania na świat – i po drugie, to, jak przebiega nasz proces
separacji od rodziców, ma szalony wpływ na nasze przyszłe związki.
Kasia: Czyli im bardziej będziemy odseparowani od rodziców, tym lepiej dla
naszych związków.
Andrzej: Zależy co rozumiesz przez słowo „odseparować”.
Kasia: Właśnie. Czy to znaczy, że nie będziemy kochać rodziców?
Kasia: Nie, on mówi: W ogóle jak cię traktuję?
Andrzej: Albo: Ale o co chodzi? I to jest dalej w takiej konwencji
biernoagresywnej, i bardzo łatwo w takich sytuacjach powiedzieć: Zwariowałaś.
Kasia: Czyli odpycha to od siebie, zamiast powiedzieć: Owszem, jestem zły na
ciebie, bo dwa tygodnie temu tak mnie załatwiłaś, że te ryby mi nie dały żadnej
radochy.
Andrzej: No, tak. Albo zły na ciebie partner jest w sklepie, ty do niego
dzwonisz i prosisz: Kup mi szampon. A on przychodzi do domu i mówi: Cholera,
zapomniałem.
Kasia: Cóż, może też czasami, Andrzejku, zapomnieć. Ale jeżeli to jest celowe
działanie…
Andrzej: Albo coś nie będzie zrobione tak, jak byś chciała, tak jak się
spodziewałaś – zawiedziesz się. To są formy biernej agresji dosyć często
spotykane.
Kasia: Znam takie przypadki, które się niestety do książki nie nadają, bo
wykraczają poza granice dobrego smaku.
Andrzej: Czasami to jest bardzo, bardzo subtelne, a czasami partnerom się
dostaje
za rodziców
Bierne wyrażanie agresji rodzi się bardzo wcześnie, kiedy rodzice nie pozwalają
dziecku na ekspresję złości.
Andrzej: Tak. Myślę, że jest dość dużo osób, które bardzo potrzebują autorytetów,
pragną, by ktoś nimi kierował, choć bardzo często są to wielcy orędownicy
wolności i niezależności.
Kasia: Andrzejku, proszę! Wróćmy na chwilę do biernej agresji.
Andrzej: Bierna agresja polega na tym, że zostaniesz ukarana nie za to, co
zrobiłaś, tylko w związku z jakąś sytuacją z przeszłości. Za jakiś czas partner
nie odpowie wprost na to, czego ty chcesz, albo w destrukcyjny sposób odbierze
ci satysfakcję z jakiejś roboty, jakiegoś sukcesu. Na przykład przyjdziesz z
wieczoru autorskiego, będziesz zadowolona i westchniesz: Oj, jaki wspaniały był
wieczór, a on powie: No, ale w naszym domu pusto, nie było nikogo, albo: No tak,
cieszysz się, rozumiem. Będzie ci odbierał radość, i to nie będzie związane z
dniem dzisiejszym tylko jakąś sytuacją z przeszłości.
Kasia: Ludzie bardzo często to sobie robią.
Andrzej: Tak. Bierna agresja jest bardzo częstym zjawiskiem.
Kasia: Trudno o tym mówić, to się raczej wyczuwa.
Andrzej: No, bo kiedy próbujesz całą tę sprawę odkręcić i mówisz do swojego
partnera: Dlaczego tak mnie traktujesz? – on nigdy nie powie, że kiedyś ty mu
tam coś zrobiłaś. Zawsze usłyszysz, że się czepiasz, że jesteś przewrażliwiona,
w najlepszym razie niewyspana.